Pierwsze komercyjne zlecenie

Alicja i Krzysiek pewnie tego nie wiedzą ale byli moją pierwsza komercyjną parą. Miałem już wtedy portfolio z kilku darmowych ślubów dla znajomych, doświadczenie z kilku sesji, skompletowany sprzęt i zestaw zapasowy ( dlaczego potrzeby jest zawsze zestaw zapasowy napiszę później). Do tego przeczytanych mnóstwo anglojęzycznych książek i blogów ( bo polskich po prostu nie było) i bildzinliard obejrzanych w Internecie fotografii. Wiedziałem już co chcę, a czego nie wiedziałem jak moje fotografie powinny wyglądać.

Uznałem, że jako fotograf ślubny BYŁEM GOTÓW!

Alicja i Krzysiek to wyjątkowo mili i spokojni ludzi a do tego piękni, słowem trafiło mi się. J

Chwile paniki

Stresowałem się, bo fotografia ślubna to najtrudniejsza dziedzina fotografii.

Nie jest to tylko moja opinia. Największa jest również odpowiedzialność i konsekwencje. Luz i jako taką swobodę oraz idąca za nimi pewność siebie złapałem dopiero przy 10-12 zleceniu. Czyli do tego momentu miałem jeszcze długą drogę do przebycia.

Dlaczego bezczelnie śmiem twierdzić, że fotografia ślubna jest najtrudniejsza i najbardziej odpowiedzialna? Może nie jakieś ogromne ale przynajmniej minimalne pojęcie o tym mam. Do dziś mam już za sobą kilka sesji dla dużych klientów modowych i produktowych, kalendarz i cały czas aktywnie pracuję jako fotoreporter/redaktor w lokalnych mediach. Więc mam porównanie.

Reportażu ślubnego się nie powtórzy, rzecz zdarza się raz, tu i teraz i nigdy indziej. Masz być gotowy i przytomny nikt dla ciebie nie będzie robił powtórek.

Na wizycie prezydenta Polski jest 10-20 reporterów, jak Tobie się nie uda, to redakcja kupi zdjęcie z agencji, chociaż na ciebie nakrzyczą, sprawa się rozwiąże. Im większa sesja zdjęciowa, tym mniejsza odpowiedzialność fotografa. Przy dużych sesjach na przykład modowych jest cały sztab ludzi makijażystki, stylistki, catering, asystenci, modelki, jest klient który aprobuje całość na miejscu. Przy takich realizacjach główna robota fotografa wykonywana jest przed sesją, w trakcie to cykanie zdjęć i pilnowanie czy wszystko idzie zgodnie z planem. Najcięższa robota to zarządzanie tą całą menażerią ale czasem od tego jest producent sesji, a ty masz tylko być kreatywny. Czysta frajda. W najczarniejszej wersji przy pewnym nakładzie kosztów, można całość powtórzyć.

Na ślubie jesteś sam, wszystko zależy od ciebie, twojej wiedzy sprzętu i refleksu. Fotografia ślubna łączy w sobie niemal wszystkie rodzaje fotografii, reportażową, portretową, produktową, jedzeniową, modową a czasem nawet abstrakcyjną. Musisz to wszystko umieć co najmniej na przyzwoitym poziomie.

Dlaczego więc tyle osób się za nią bierze? Bo to najłatwiej dostępna komercyjna forma fotografii. Wystarczy jak w moim przypadku para znajomych, którzy chcą zaoszczędzić na fotografie :)

Fake it until you make it

lukasz-zielinski-fotografia-slubna-portfolio033

Wtedy fotografem ślubnym nazwać się jeszcze nie mogłem, chociaż bardzo chciałem.

Czytałem, oglądałem, ściągałem z netu co się dało, o fotografii ślubnej i fotografii w ogóle. Miałem wtedy taka robotę, że mogłem trochę czasu na to poświęcić w godzinach pracy. Reszty douczałem się po nocach w domu jak rodzinka poszła spać. Podobno efektywny czas pracy w biurze to dwie godziny, reszta zlatuje na nieistotne pierdoły. Ja miewałem takie dni, że nie nawet tych dwóch godzin nie poświęcałem i tak oto mój pracodawca stał się nieświadomym sponsorem mojego raczkującego ślubnego biznesu.

Kasia i Jacek wspaniali ludzie, którzy mi zaufali. Rękę miałem coraz pewniejszą, a i sprzętu w torbie „Pana Fotografa” przybywało.

 

Nigdy w trakcie pracy nie piję alkoholu ale ponieważ Kasia i Jacek są naszymi dobrymi znajomymi, to o 5 rano jak odłożyłem aparat, zakończyłem wesele pijąc wódkę z gwitna z ciocią-pielęgniarką panny młodej…albo pana młodego, uwierzcie mi mam prawo nie pamiętać.

 

Głupi to ma szczęście.

lukasz-zielinski-fotografia-slubna-portfolio001

I drugi raz mi się pofarciło i dostałem zlecenie. Piotrek był na weselu Marcina i Ani, moich pierwszych fotograficznych klientów, a pomimo to poprosił mnie o zdjęcia ślubne. Ten przynajmniej miał jakieś pojęcie w co się pakuje bo widział efekty moich pierwszych ślubnych starań.

Byłem wtedy na etapie militarystyczno-pulp ficion więc i sesja wyszła taka. Nie mogło być wtedy mowy o jakimkolwiek stylu, ale za kilka lat jak spojrzałem na te fotografie to widać w nich było pewien kierunek w którym to moje fotografowanie będzie sterować.

Fotografie z tej sesji do dziś są w moim ślubnym portfolio, zdjęcie otwierające album musi mieć odpowiednie „pierdolnięcie” i do dziś uważam, że to je ma:

P.S.

Ponieważ, nikt się nie spieszył zdjęcia obrabiałem 6 miesięcy, teraz zajmuje mi to 6-12 godzin.

 

 

Początki… muszą być trudne

Zaczęło się od tego że Ania i Marcin chcieli zaoszczędzić na fotografie ślubnym.

Bo nie podejrzewam ich o to aby byli na tyle niezrównoważeni by udokumentowanie jednego z ważniejszych dni w ich życiu pozostawili gościowi który powiedział, że umie robić zdjęcia, chociaż nie widzieli jego ani jednej fotografii.

 

…………………….. zdjęcia …………………………

 

Ale o dziwo było to na długi czas jedno z moich najlepiej wykonanych zleceń. Widać szczęście nowicjusza. Wtedy strasznie się stresowałem, chociaż dopiero z czasem miałem się dowiedzieć jaka to odpowiedzialność i ile rzeczy może się spier… :)